Z okazji urodzin mojej mamy powstała taka prosta, lecz przeurocza kartka.
Pomysł znalazłam na stronie Marthy Stewart, wystarczyło przegrzebać trochę moje pudło, znaleźć odpowiednie papiery i po 10 minutach kartka gotowa. Nie miałam też problemu z ułożeniem życzeń, ciepłe słowa płynęły prosto z serca i wzruszyły mamę do łez...
Koty powstają w żółwim tempie, przysiadam do nich na parę minut co kilka dni, mam nadzieję, że skończę przed latem, bo miały być na lnianą torbę letnią :) Nie pokazuję nawet, bo aż wstyd, że to tyle trwa... Niestety, mam na razie inne priorytety (ha! jaki rym) i tak cud się stał, że miałam jak napisać tego posta.
Fotkę lnu cyknę i wrzucę przy następnej okazji, bo póki co mój mąż czyniąc przygotowania do rozwałki (czytaj: remontu) wyniósł go tymczasowo na strych, nie ma na razie jak go stamtąd ściągnąć.
Nie wiem, kiedy będę mieć kolejne parę minut na napisanie posta, pozdrawiam więc czytaczy ogromnie ciepło i dziękuję za to, że jesteście...
Przepiękna karteczka
OdpowiedzUsuń